Panie Marku, a nie szkoda Panu czasu na tak jałowe imprezy jak zjazd PSJ?
Tożto tylko czcze gadanie i podnoszenie kwestii, które nie interesują nawet najwiekszych miłosników jazzu. Za to ze śmiertelną powagą i nadęciem godnym latających konstrukcji niejakiego Zeppelina.
