Uwertury i poematy rosyjskie

Uwertury i poematy rosyjskie

Postprzez Lucius w Wto Lip 20, 2010 10:12 pm

Dzisiaj o dziwnej płycie.
Czy Flamand dyrygujący na sposób HIPowy może pojąć głębię duszy rosyjskiej? Nu może, tylko musi dobrze sięgnąć i mocno trzymać jak powiedziano w Radiu Erewań. A młodsza i ciekawa niemko-japonka grająca muzykę dawną, klasycyzm i parę nowszych rzeczy? Postmodernizm.
Co do muzyki na płycie, lubię Rimskiego-Korsakowa, to drugi po Skriabinie mój rosyjski kompozytor. Jego solidność, może nie jakaś olbrzymia inwencja twórcza ale doskonale napisane rzeczy, ogrom pracy którą wniósł w tworzenie środowiska muzycznego w Rosji, swego rodzaju przezwyciężenie rosyjskich słabości charakteru (które tak dobiły żywot np. Mussorgskiego). W jak dziwnych warunkach oni tworzyli... wszystko przechodziło przez ręce cenzury, przy każdym ministerstwie osobna prokuratura śledzaca ministerstwo, gdzieś pochowana tajna policja śledząca te wszystkie prokuratury, do tego różni czynownicy samodzierżawia i wszechobecne donosy. Kościołem rządzi car, patriarcha jest tylko pionkiem (przywróconym w XIX wieku bo Piotr I usunął i patriarchę samemu wyznaczając dogmaty i określać zasady moralne). Schizofreniczna rzeczywistość, gdzie indziej mógł powstać "Podporucznik Kiże"?.
Wielka uwertura wielkanocna, po ichniemu paschalna. Wielkie prawosławie. Mikołaj Rimski-Korsakow napisał niby precyzyjny poemat programowy. Z jego treścią jest trochę jak z operami Lullyego. Śpiewają: Perseusz, widzimy Ludwika. Opiewają Arkadię widzimy La France. U Rimskiego-Korsakowa orkiestra pięknie śpiewa o święcie a widzimy państwo. Razi skalą i mocą boskości a widzimy cara. No bez pół litra nie wytrzymasz. Korsakow też nie mógł czego dowiódł własnym życiem, tyle że na trzeźwo. Może to był błąd ale jego "Złoty kogucik" pieje do dzisiaj a niczego nie stracił na aktualności.
Chyba coś Flamandczykowi i intrygującej Midori wyszło. Anima Eterna nie rozpływa się w postromantycznym budyniu wielkiej orkiestry symfonicznej o strukturze niemieckiej czy amerykańskiej. Wszystko precyzyjnie, tematy, krystaliczna wyrazistość , zwinność i dynamika. Orkiestra nie tak znowu wielka a dynamika powala - to przewaga szybkości mniejszej skali nad XX-wiecznym monstrum w wielkiej sali. Wychodzi wiele smaczków, jak przemyślnie Korsakow napisał partie dętych, jak one same pięknie wzbogacają barwę brzmienia, jak dzięki precyzji różne sekcje opowiadają o świecie zaczynającym się od granicy z Chinami biegnącym do Witebska i okolic.
W jakiś sposób wykonanie Anima Eterna pod Immerselem z Midori Seiler bywa smutniejsze od duszoszczipatielnie "rosyjsko" brzmiących wykonań wielkich orkiestr XX-wieku. Nie wprost, to nie jest tak wzruszający poemat programowy, tego, nastroje, opium, egzemy, globusy etc. Ta przejrzystość i mówienie wprost odkrywa przed nami Rosję bez leków znieczulających jasno pokazując że to nie Europa. Ciekawa, bywa że robiąca wrażenie, wielka ale jakaś prowizoryczna a pod warstwą odrzuconych poematów wyłazi dramat. W tym zawsze pisarze mieli tam co robić... Czy człowiek zasługuje na taki los? A ma tam inne wyjście?
"Wielka Pascha Rosyjska". To jest największa wygrana Immerseela i Seiler oraz zespołu. To także wygrana Rimskiego-Korsakowa. Jego programowość jest podstępna, to tak jak z czytaniem wielu opowiadań Lema. Niby s-f a widać tam tyle rzeczy z tak bliskich miejsc i niedalekich czasów...
Szeherezada - jakoś zawsze mniej tam widziałem orientu właściwego, owszem, sporo "stylowej" frazeologii ale zawsze to była dla mnie jakaś opowieść o Rosji, o ludziach większych i tych najmniejszych. Jej bogactwo orkiestracji i możliwości interpretacji zostało przez Immerseela pięknie wykorzystane. Z 200-stronowej niezłej beletrystyki stworzył 400-stronicową naprawdę dobrą i bogatą a nienurzącą powieść.
Borodin wypadł gorzej. Nie tak dopracowane kompozycje, niezłe ale wychodzi dość prosta programowość, bez drugiego dna. Ładne poematy, jelenie na rykowisku, nastrojowe. Takie puste a dopracowane przez akademistów panoramy. Wykonanie daje jednak pewien spokój, jasne i oczywiste, nieprzemęczone prowadzenie tematów wraz z całą oprawą (trudno to nazwać prawidłową kompozycją, nawet Carlo Broschi przewrócił by się w grobie). Oczywiste jak Tatar na bachmacie w stepie. Jakość nagrania jak często w Zig-Zag jest wysoka, na prawidłowo dobranym sprzęcie hi-fi słychać tyle dobrego, sądzę że lokalna orkiestra ze swoimi instrumentami i możliwościami nigdy nie da mi tak bogatej opowieści.
Najwięcej poruszającego wkładu nie tkwi w samej strukturze muzyki tylko w zrozumieniu i literaturze z tym związanej. A gdzie muzyka? Rosyjska komedia to dramat. Tragedia to obyczaj, a dramat jest komedią. Utwór muzyczny jest literaturą, poemat liryczny jest jak symfonia. No bez pół litra...
Płyta o której kolejny już akapit bełkoczę jest biletem w podróż. Może doprowadzić w różne miejsca w zależności od tego jaki przewodnik mamy w głowie. Nie sądziłem że zrobi na mnie takie wrażenie. Ja piszę staaanowczo gorszą i nudniejszą literaturę co widać powyżej. Polecam.

http://www.zigzag-territoires.com/artic ... 98&lang=en
Awatar użytkownika
Lucius
Lekki Bywator
Lekki Bywator
 
Posty: 86
Dołączenie: Sob Maj 10, 2008 9:16 pm
Płeć: Mężczyzna

Re: Uwertury i poematy rosyjskie

Postprzez barbie w Czw Lip 22, 2010 10:29 am

Rimski-Korsakow kontra Borodin? Toż to porównanie profesjonalisty z amatorem. Borodin uważał się przede wszystkim za chemika, a opery i symfonie pisał w "wolnym czasie". Rimski-Korsakow mu zresztą pomagał (do spółki z Głazunowem), i sporo musiał dokończyć, bo Borodin "zatańczył się" na imprezie karnawałowej na śmierć. Ot, Rossija...
Druga sprawa to dobór repertuaru na tej płycie. Same "Hiciory" + Uwertura paschalna. Nic w tym oczywiście złego, ale według mnie "Tańce połowieckie" ani "W stepach Azji środkowej" choć to nie są szczytowe osiągnięcia Borodina - zdobyły za to ogromną popularność. Za to arie Kończaka, Galickiego i Kniazia Igora to dla mnie kwintesencja rosyjskiej opery.
Z "Borodinowskich" składanek polecałbym podwójną DECCĘ - "The Essential Borodin". To dość dobry przekrój twórczości tego chemika - są i "Tańce" i "Stepy" ale również arie z Kniazia Igora, Symfonie i kwartet smyczkowy.
W przeciwieństwie do Rimskiego Borodin nigdy nie traktował pisania muzyki na poważnie uważając to za swoje hobby. Zdolna bestia, psiakrew...
barbie
Ciężki Bywator
Ciężki Bywator
 
Posty: 134
Dołączenie: Pon Lip 07, 2008 1:20 pm
Płeć: Mężczyzna

Re: Uwertury i poematy rosyjskie

Postprzez Lucius w Czw Lip 22, 2010 5:03 pm

Rimski-Korsakow też był amatorem, tyle że w swym samokształceniu (jak dobry proletariusz :D ), uporze, ze swoją pracowitością i z pomocą profesjonalistów zaszedł niebywale daleko, dalej niż wielu zawodowców zadowalających się zwyczajną realizacją zamówień (i formalnych rosyjskich profesorów). Zresztą, akademizm w muzyce jest dwuznaczny bo instytucjonalizacja nauki muzyki jest do dzisiaj dyskutowanym zjawiskiem gdzie nie ma absolutnych dowodów na to, że szkoła uczy bezapelacyjnie lepiej niż system mistrz-uczeń w praktyce i indywidualnym dążeniu do doskonałości. Chopin nie miał przecież magisterki, to cieńkusz przy dzisiejszych Palecznych i innych utytułowanych magnificencjach w profesorskich molach :D
Sam Rimski-Korsakow dostał właśnie posadę profesora na akademii pomimo braku formalnego wykształcenia! Może własnie ta świeżość dała mu możliwość tworzenia muzyki którą bym nazwał ludową opowiadaną jednak językiem akademickim. To nie są doskonale skonstruowane dzieła, nie ma w nich logiki, gierek i wielopiętrowych budowli. "Szeherezada" jest bardzo ograna, na pewno warto jednak posłuchać wykonania pod Ansermetem z 1954 roku; Ansermet jakiś czas terminował bezpośrednio u rosyjskich muzyków z najwyższej pułki i miał o tym większe pojęcie (szczególnie że miał jednocześnie kontakt z ich baletem).
Z drugiej strony Borodin, ba, Mussorgski który był niesamowicie zdolny ale jednocześnie sam doprowadził do własnej, bezsensownej (bo nie mającej przełożenia na jakość muzyki) degeneracji. Borodin był przecież mieszanką z krwią kaukaską, miał co robić w Petersburgu.
Nie wiem już który rosyjski pisarz przedstawił pogląd że przekleństwem rosyjskiej kultury jest wielu utalentowanych amatorów i niewielu solidnych profesjonalistów. W każdej dziedzinie.
Awatar użytkownika
Lucius
Lekki Bywator
Lekki Bywator
 
Posty: 86
Dołączenie: Sob Maj 10, 2008 9:16 pm
Płeć: Mężczyzna

Re: Uwertury i poematy rosyjskie

Postprzez barbie w Pią Lip 23, 2010 7:46 am

Nie miałem na myśli formalnego wykształcenia - ale to, za kogo kto się uważał.
Rimski Korsakow uważał się za muzyka (choć w dużej mierze był samoukiem), a Borodin za chemika.
Ernest Ansermet i Orkiestra Szwajcarii Romańskiej... Oj byli czasy, byli! Rozpoczynałem wtedy swoją (króciutką) przygodę z muzyką. Polskie Radio miało orkiestry (w Krakowie też) i nadawało wtedy Muzykę - Szeherezadę, Tańce Połowieckie zaliczano do tak zwanej "Muzyki popularnej", a "Sceny dziecięce" (podtytuł: "Łatwe kawałki na fortepian") ze słynnym "Marzeniem" grały dzieci...
W Krakowie śpiewała w Operetce Iwona Borowicka (od 1954), Jerzy Gert nagrywał (1960) po raz pierwszy w Filharmonii Krakowskiej całego "Króla Rogera"...
Ale Panie Havranek - to se ne vrati...
barbie
Ciężki Bywator
Ciężki Bywator
 
Posty: 134
Dołączenie: Pon Lip 07, 2008 1:20 pm
Płeć: Mężczyzna


Powróć do Klasyka

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron